Ona nie robi tego specjalnie. Ona naprawdę już nie daje rady… i jej córka też

Dzień w pracy – intensywny, ale dałaś radę. Skupiłaś się, trzymałaś nerwy na wodzy, profesjonalizm na 100%.

Odbieranie z przedszkola – pół godziny przebierania butów w szatni przeplatanego przekładaniem rzeczy innych dzieci przez twoje dziecko, żądaniami natychmiastowego wyjścia na lody, obrażaniem się lub krzykiem w reakcji na odmowę. Ty, ze stoickim spokojem, nie dajesz się sprowokować. Mówisz łagodnie, lecz stanowczo. Jakimś cudem doprowadzasz do tego, że dziecko w butach na nogach opuszcza budynek.

Jazda do domu – dziecko wybiera muzykę, by po chwili zacząć krzykiem domagać się innej piosenki. Obiecujesz przełączyć na światłach, ale jak na złość trafiasz na zieloną falę. Pomimo hałasu w aucie zachowujesz spokój. Nie dyskutujesz, skupiasz się na bezpiecznej jeździe.

Sklep – niestety, musieliście zajechać po chleb. Uprzedzasz dziecko przed wejściem: „Wchodzimy tylko po jedną rzecz i wychodzimy”. Dziecko przytakuje. Sekundę po przekroczeniu progu puszcza się biegiem między regałami. Łapiesz je, w drugą rękę chwytasz bochenek, płacisz, pakujesz cały ten „pakunek” do auta. Bierzesz głęboki oddech. Jesteś już zmęczona i zestresowana, ale rozumiesz sytuację: „Moje dziecko jest przebodźcowane po całym dniu w przedszkolu, to nie jego wina”.

W domu emocje powoli opadają. Dziecko się uspokaja, bawicie się razem, jest dobrze. I nagle, sama nie wiesz dlaczego, gdy maluch pomimo kilku upomnień rozlewa sok… WYBUCHASZ.

W sumie nic takiego się nie stało. To tylko sok. Sama nie rozumiesz, skąd w Tobie tyle złości. Brzmi znajomo?

Dlaczego wybuchamy wtedy, gdy jest już spokojnie?

Póki jesteś w trybie zadania i wiesz, że spodziewasz się, że sytuacja może być trudna (praca, szatnia, auto, sklep), Twoja samokontrola działa na najwyższych obrotach. Trzymasz emocje na wodzy, bo musisz przetrwać.

Nie da się jednak kontrolować bez przerwy. Gdy wracacie do domu i atmosfera się poprawia, Twój mózg dostaje sygnał: „Uff, zagrożenie minęło, można odpuścić”. Paradoksalnie to właśnie wtedy – gdy Twoje zasoby energetyczne są już niskie i jednocześnie opada napięcie, a Ty przestajesz się pilnować – najłatwiej o wybuch z powodu najmniejszej błahostki.

Zakładając, że tego popołudnia nikt nie może przejąć od Ciebie opieki nad dzieckiem, co możesz zrobić, aby pomóc samej sobie?

Krok 1: Zapobiegaj (Obniżaj napięcie w ciągu dnia)

Kluczem jest regularne „upuszczanie pary” z balonu ze stresem, zanim ten pęknie. Nie czekaj na wieczór – działaj mikrokrokami.

Świadomy oddech (Technika wydłużonego wydechu)
Weź spokojny, głęboki wdech, a potem bardzo powoli i długo wypuszczaj powietrze. Długi wydech to dla Twojego układu nerwowego bezpośredni komunikat: „Jest bezpiecznie, możesz się odprężyć”. Zmniejszając bazowy poziom stresu, wyraźnie zmniejszasz ryzyko wybuchu.

Szybka relaksacja ciała
Gdy masz wolną minutę, przeskanuj swoje ciało. Świadomie napnij na parę sekund poszczególne partie mięśni, a potem zupełnie je rozluźnij (np. od stóp do głowy, a jeśli nie masz czasu to rozluźnij same ramiona i kark). W ten sposób fizycznie uwalniasz zgromadzony stres.

Krok 2: Naprawiaj (Gdy mleko – lub sok – już się rozleje)

Jeśli nie wytrzymałaś i wybuchłaś: nie zamartwiaj się. To zdarza się absolutnie każdemu, nawet najbardziej cierpliwemu rodzicowi. Jesteś tylko człowiekiem. Zamiast biczować się poczuciem winy, przekuj to w lekcję dla Was obojga.

Jak mądrze naprawić sytuację?
Gdy już ochłoniesz, podejdź do dziecka i porozmawiaj z nim na spokojnie. Wyjaśnij sytuację krótko i adekwatnie do jego wieku:

„Przepraszam, że tak na Ciebie nakrzyczałam. Byłam bardzo zmęczona po całym dniu i zdenerwowałam się tym rozlanym sokiem. Na przyszłość postaram się mówić spokojnie. Umówmy się też, że sok pijemy tylko przy stole, dobrze?”

Pokazujesz w ten sposób dziecku coś niezwykle cennego: że dorośli też popełniają błędy, ale potrafią się do nich przyznać i szukać rozwiązań, zamiast ranić innych. Dbając o siebie, uczysz też swoje dziecko, jak radzić sobie z własnymi emocjami.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.