Każdy rodzic znalazł się kiedyś w tej sytuacji, zwłaszcza rodzice dzieci nieneurotypowych. Spokojne popołudnie, nagła zmiana planów albo drobna uwaga i… buum! Wybucha wulkan. Z ust Twojego dziecka padają słowa, które kłują prosto w serce: „Jesteś najgorsza!”, „Nienawidzę cię!”, „Nigdy na nic mi nie pozwalasz!”.
Twoja pierwsza, całkowicie ludzka reakcja? Opór, złość, chęć obrony lub natychmiastowego ukarania za brak szacunku. W końcu nikt nie lubi być tak traktowany.
Zanim jednak dasz się ponieść fali własnych emocji, weź głęboki oddech. Kiedy dziecko krzyczy w afekcie, jego racjonalny mózg jest tymczasowo „odłączony”, a do głosu dochodzi czysty instynkt przetrwania. Słowa, których używa, nie są opisem rzeczywistości ani przemyślaną opinią o Tobie. To słowa, które swoim natężeniem emocji oddają uczucia buzujące w tej chwili w samym dziecku. To nie treść jest tutaj przekazem, ale natężenie emocji. Dziecko nie potrafi jeszcze ubrać skomplikowanych, przytłaczających emocji w dojrzałe komunikaty.
Aby pomóc Wam przetrwać kolejną burzę, przygotowałam mały słownik dziecko-rodzicowy. Oto co maluch (lub nastolatek) tak naprawdę próbuje Ci powiedzieć, kiedy krzyczy najgorsze rzeczy.
Mały słownik kryzysowych komunikatów
| Co mówi zezłoszczone dziecko? | Co to oznacza w „języku emocji”? |
| „Jesteś głupia! / Nienawidzę cię!” | „Ta sytuacja stała się dla mnie nie do zniesienia. Czuję bezsilność i nie radzę sobie z tym, co się dzieje”. |
| „Nigdy nic dla mnie nie robicie! / Wszystkiego mi zabraniacie!” | „Jestem potwornie sfrustrowany czymś, co wydarzyło się przed chwilą. Czuję, że tracę kontrolę”. |
| „Jestem beznadziejny! Do niczego się nie nadaję!” | „Boję się, że sobie nie poradzę. Presja jest za duża i przeraża mnie wizja porażki”. |
| „Zostaw mnie w spokoju! Wyjdź!” | „Mój system nerwowy jest przeciążony bodźcami. Potrzebuję bezpiecznej przestrzeni, żeby ochłonąć, ale nie chcę stracić twojej miłości”. |
| „To przez ciebie! Wszystko twoja wina!” | „Czuję tak ogromne poczucie winy lub wstydu z powodu błędu, że nie potrafię go udźwignąć, więc przerzucam je na ciebie”. |
| „Nikt mnie nie lubi, nie mam żadnych przyjaciół!” | „Dzisiaj w szkole/przedszkolu wydarzyło się coś, przez co poczułem się odrzucony i samotny”. |
| „To jest bez sensu!” | „Potrzebuję twojej uwagi i pomocy, ale nie wiem, jak o to poprosić wprost”. |
3 złote zasady dla rodzica-tłumacza
Jak korzystać z tego słownika w praktyce, gdy emocje sięgają zenitu?
- Nie bierz tego do siebie. To najważniejsza i najtrudniejsza zasada. Dziecko nie atakuje Ciebie jako rodzica – ono atakuje sytuację, z którą sobie nie radzi. Jesteś dla niego najbezpieczniejszą osobą na świecie, dlatego to przy Tobie puszczają mu hamulce.
- Najpierw regulacja, potem edukacja. Nie tłumacz dziecku w trakcie awantury, że „nie wolno tak mówić”. W stanie silnego wzburzenia logiczne argumenty do niego nie docierają. Najpierw pomóż mu się uspokoić (przytuleniem, głębokim oddechem, obecnością albo zostawieniem w spokoju), a o tym, jak dobierać słowa, porozmawiajcie, gdy emocje opadną.
- Nazywaj emocje, zamiast je negować. Zamiast mówić: „Wcale tak nie myślisz” albo „Nie przesadzaj”, powiedz: „Widzę, że jesteś wściekły”. Samo nazwanie emocji działa na mózg dziecka jak hamulec bezpieczeństwa.
Słowo na koniec
Bycie tłumaczem dziecięcych emocji to praca na pełen etat, często bez natychmiastowych efektów. Wymaga od nas, dorosłych, ogromnych pokładów cierpliwości. Pamiętaj jednak, że ucząc się czytać między wierszami tych trudnych słów, dajesz swojemu dziecku najpiękniejszy prezent: poczucie, że jest słyszane i rozumiane nawet wtedy, gdy samo z sobą nie daje sobie rady.
